Humor  1

NAJLEPSZE POLSKIE DOWCIPY

Zawartość anegdot zwiększyłem  02.02.2001 r.

WSTĘP

 „Najlepsze polskie dowcipy".

Prezentowany zbiór jest więc wyborem, próbą naszego poczucia humoru.

Trudno jest, wierzcie nam Państwo, selekcjonować dowcipy pod kątem tak zwanego przeciętnego poczucia humoru, bo czegoś takiego nie ma. Inne dowcipy opowiadają sobie profesorowie w przerwie między wykładami, a inne murarze w czasie przerwy śniadaniowej. Chociaż z drugiej strony każdy z nas kiedyś spotkał profesora, mecenasa, lekarza, czy innego przedstawiciela „elity intelektualnej narodu" który podochocony nastrojem dobrej zabawy (i nie tylko) sypał takimi „murarskimi" dowcipami, że co bardziej delikatne panie oblewały się rumieńcem i... nadstawiały uszu aby zapamiętać i potem wśród chichotów powtórzyć koleżankom.

Tak, nie ulega wątpliwości, że sprawy płci najbardziej interesują wymyślaczy i opowiadaczy dowcipów. Dobrze to świadczy o sile witalnej narodu i jego rozsądku. Żyjemy w takich czasach, że polityka dosłownie wylewa się z ekranów odbiorników telewizyjnych i łamów gazet. Sporami politycznymi interesują się

najbardziej sami politycy. Ulica pomija ich sprawy obojętnym milczeniem. Znajduje to odzwierciedlenie w dowcipach politycznych, czy też właściwie w ich braku.

Oficyna wydawnicza ”NOVEX” Koszalin 1992 r.

***********************************************************************************************

Czy tego typu dowcipy interesują Państwa?

Jeżeli tak, to proszę o dwa słowa akceptacji lub dezaprobaty przesłanej

e-mailem lub wpisem do KSIĘGI GOŚCI !

***************************

 

U LEKARZA

Do psychiatry wchodzi elegancko ubrany mężczyzna.

— Co panu dolega? — pyta się lekarz.

— W zasadzie nic, tylko ciągle łażą po mnie te wstrętne krasnoludki mówi mężczyzna i z obrzydzeniem wykonuje gest otrzepywania    ubrania.

Tylko nie na biurko! Nie na biurko!

 krzyczy oburzony psychiatra.

* * *

Pacjent do lekarza który przygotowuje go do operacji:

— Panie doktorze, czy jest pan pewien, że ta operacja nie wpłynie szkodliwie na mój głos?

                 Ależ skąd! Będziemy panu przecież operowali jamę brzusz­ną,

     a nie gardło...

                 No tak, ale ja jestem brzuchomówcą...

 

***

Przychodzi baba do lekarza:

— Panie doktorze, pięć lat temu polecił mi pan znakomity środek przeciwko reumatyzmowi — miałam unikać wszelkiej wilgoci...

— I już pani reumatyzm nie dolega?

— Nie.

— A co panią do mnie sprowadza?

                Chciałam się spytać, czy mogę się już wykąpać.

***

 

Przychodzi baba do lekarza:

— Panie doktorze, gdy się gimnastykuję i staję na głowie to mi

do niej spływa cała krew...

— Bo tak być powinno.

— To dlaczego krew mi nie spływa do nóg, kiedy na nich stoję?

                Bo pani nogi nie są puste.

***

Spotkanie towarzyskie w gronie lekarzy.

— Pewnego razu leczyłem pacjenta — mówi stary, doświad-

czony lekarz — który według wszelkich znanych mi danych

powinien był szybko zakończyć życie.

I proszę, od tego czasu minęło 10 lat, a on żyje i cieszy się niezłym zdrowiem...

— ...co jeszcze raz potwierdza regułę, że jeśli pacjent chce żyć,

to nawet medycyna jest bezsilna — uzupełnia z powagą inny

lekarz.

***

 

Do domu wariatów przyjechał na inspekcję minister finansów.

Po obchodzie całej placówki spotyka się z pacjentem, który po

skończonej kuracji właśnie opuszcza szpital.

— No i jak, dobrze tu panu było? — pyta minister.

— Tak. Proszę się nie martwić, panu też będzie dobrze...

— Ależ to nieporozumienie. Ja jestem ministrem...

— Tak, tak, oczywiście. Gdy mnie przywieźli to też tak

mówiłem.

* * *

— Jestem bardzo zaniepokojona, panie doktorze. Mój mąż

krzyczy przez sen.

A o czym krzyczy?

Powtarza w kółko: „Nie, Basiu, nie!".

To nic groźnego.

Nic groźnego? Przecież ja mam na imię Krystyna!

Tak, ale on przecież Basi zdecydowanie odpowiada — „nie”

***

Psychiatra bada pacjenta.

— Chwileczkę. Trochę się pogubiłem w tej pańskiej opowieści.

Niech mi pan opowie jeszcze raz od początku.

                Dobrze. Więc na początku stworzyłem Ziemię...

***

— Co to jest medycyna?

— To jest nauka która pomaga choremu przejść na tamten świat.

* * *

Przychodzi baba do lekarza.

— Panie doktorze proszę mnie skierować na EKG. Po ostatnim

tak dobrze się czułam...

* * *

Kowalski i Nowak opuszczają dom wariatów po udanej kuracji.

— Panowie — mówi lekarz — mieszkacie razem, więc gdyby

u któregoś z was wystąpiły objawy powrotu choroby, to niech

ten drugi zaraz po mnie zadzwoni.

Któregoś dnia późnym wieczorem w mieszkaniu lekarza dzwoni telefon.

— Halo, mówi Nowak. Panie doktorze z Kowalskim jest chyba coś nie tak.

— A jakie są objawy?

— Stoi przy moim łóżku i udaje lampę.

— Niech się pan nie boi, przyjdę rano, a na razie proszę się położyć i spać.

— To niemożliwe, ja nie mogę spać przy zapalonym świetle.

* * *

— Co panu dolega? — pyta się lekarz pacjenta.

                Panie doktorze, poproszę coś na rozdwojenie jaźni.

Jestem taki samotny...

***

Przychodzi baba do lekarza:

— Panie doktorze cierpię na dwie groźne choroby: piję jak koń

i żrę jak krowa...

— Proszę się rozebrać.

Lekarz zbadał pacjentkę i mówi:

                Stwierdzam u pani jeszcze trzecią dolegliwość.

Jest pani brudna jak świnia.

***

Chirurg chodzi tam i z powrotem po sali operacyjnej, zerkając

co chwila na zegar i pusty stół operacyjny.

W końcu nie wytrzymuje.

                Trudno siostro, zaczynamy bez niego.

***

— Kim chciałbyś zostać gdy dorośniesz?

— Lekarzem.

— Też coś! Przecież ty się boisz zwykłego zastrzyku.

— No właśnie, gdy zostanę lekarzem to będę stał z bezpiecznej

strony igły.

***

 

Starą babcię zabolało gardło i dostała od lekarza rejonowego

skierowanie do laryngologa. W przychodni specjalistycznej

czyta na tablicy wywieszki: „Laryngolog, ginekolog, onkolog,

gastrolog, stomatolog".

Pomyliło się jej i weszła do ginekologa. Po skończonym badaniu

ginekolog mówi:

— Macie babciu wszystko w porządku.

Na to zdziwiona babcia:

— A nie macie wy tu lekarza z dłuższą ręką, coby aż do gardła

sięgnął i pomacał czy zdrowe?

***

— Jaki jest stan ofiary tego napadu? — pyta się ordynator

młodego lekarza.

— Ogólnie niezły. Jedna rana jest wprawdzie śmiertelna, ale

z pozostałych powinien się wylizać.

* * *

Przychodzi baba do lekarza.

— Proszę się rozebrać — mówi lekarz.

                Proszę mi wybaczyć panie doktorze, ale na rozbieranie nie jestem odpowiednio ubrana.

***

Do chorego pacjenta przychodzi lekarz domowy.

— No i jak przeszła noc u pani męża? — pyta się żony chorego.

— Miał bardzo wysoką gorączkę.

— Bredził?

                Nie bardziej niż zwykle.

***

 

— Ma pan dobre karty — mówi wróżka do klienta — nie

zetknie się pan w tym roku z żadną chorobą...

— To fatalnie — mówi zatroskany klient — bo widzi pani, ja

jestem lekarzem.

***

— Co noc prześladuje mnie ten sam straszny sen — skarży się

pacjent lekarzowi — wpadam do jeziora i zaczynam się topić.

Co mam robić panie doktorze?

                Ja na pana miejscu nauczyłbym się pływać...

***

Lekarz do pielęgniarki:

— Siostro, proszę wziąć ten termometr, zrobić obchód po

salach i sprawdzić, który z pacjentów ma pod pachą mój

długopis.

* * *

— Jak się pan czuje? — pyta się lekarz pacjenta.

— Źle, panie doktorze. Już nie smakuje mi nawet to, czego mi

     nie wolno jeść.

* * *

Pacjentka pyta się lekarza:

— Skoro jest tyle literatury na temat medycyny, to po co jesteście potrzebni wy lekarze?

— Żeby chorzy nie umierali z powodu błędów korektorskich.

* * *

Lekarz do męża pacjentki:

— Nerwica pana żony to nic groźnego. Może z nią żyć 100 lat...

—A ja?

***

Przychodzi baba do lekarza:

— Ma pani nadżerkę — diagnozuje lekarz.

— A to zaraza! — denerwuje się baba — miał polizać,

a nadżarł.

* * *

Przyszła baba do lekarza:

— Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania

     radzi lekarz.

Baba dziękuje za diagnozę i za rady zbierając się do wyjścia.

                A tak a propos, jakie owoce pani jada najchętniej?

—pyta się lekarz.

— Orzechy.

* * *

Pewien malarz namalował obraz przedstawiający człowieka na

łożu śmierci.

— Co o nim sądzisz? — pyta się dumny ze swego dzieła malarz

pokazując go przyjacielowi, z zawodu lekarzowi.

                Hm, wygląda na zaniedbane zapalenie wyrostka robaczkowego.

***

Naczelny lekarz sanatorium wita dobrze sobie znanego kuracjusza.

— I co panie Kowalski, znowu pan do nas przybywa ze swoimi

starymi dolegliwościami?

— O nie panie doktorze, tym razem przybywam bez żony.

* * *

Chłopak przysięga dziewczynie miłość i aby ją ostatecznie przekonać do małżeństwa mówi:

— Nie palę, nie piję, nie uprawiam hazardu, nie flirtuję...

— A więc ty nie masz w ogóle żadnych wad? — pyta zdziwiona

dziewczyna.

— Czasami tylko mijam się z prawdą.

* **

Przychodzi baba do okulisty. Ten sadza ją na fotelu i zaczyna

badać. Baba nie może przeczytać z tablicy ani jednej litery.

— Ma pani bardzo słaby wzrok — stwierdza lekarz.

                Eee, gdzie tam, ja ino nie umiem czytać...

***

— Dlaczego pan wciąż tyle pije? — pyta się lekarz swojego

pacjenta.

— Bo mam mnóstwo zmartwień panie doktorze.

— Pan tyle pije, że wszystkie pana zmartwienia powinny już

dawno utonąć w wódce.

                Niestety, panie doktorze, one nauczyły się pływać.

***

Panie doktorze, ja ostatnio strasznie tyję.

Musi pani chodzić na długie spacery.

Ależ ja codziennie idę do pracy na piechotę...

To niech pani spróbuje jeździć tramwajem.

***

 

Do lekarza przychodzi hipochondryk.

— Panie doktorze, kłuje mnie w klatce piersiowej.

— Jak często?

— Co pięć minut.

— A jak długo trwa ten przypływ bólu?

— Cztery, może pięć godzin.

* * *

Przychodzi baba do lakrza i mówi:

— Jestem nieprawidłowej budowy.

— Niech się pani rozbierze.

— Ale pan się będzie śmiał.

— Daję słowo, nie będę.

Baba się rozebrała, a lekarz w śmiech.

Na to baba: — A teraz spotka pana zasłużona kara.

Podniosła rękę i go obsikała.

* * *

Lekarz do pacjenta:

— Odetchnij pan teraz swobodniej.

— Dzisiaj jeszcze nie mogę.

— Dlaczego?

— Żona wyjeżdża do teściowej dopiero jutro.

* * *

Lekarka załatwiając sprawę w biurze widzi jak urzędnik liczy

otrzymaną przed chwilą pensję śliniąc co chwilę palec:

— To co pan robi jest bardzo niehigieniczne. Nie boi się pan

zarazków?

— Proszę pani, z mojej pensji to się nawet zarazki nie wyżywią.

***

 

Na meczu piłkarskim kibic szuka wolnego miejsca. Widzi jedno i pyta siedzącego obok mężczyzny:

— Czy to miejsce obok pana jest wolne?

— Tak, miała tu siedzieć moja żona, ale nagle zmarła.

— To smutne, i co nie miał pan żadnego znajomego który poszedł by z panem na   mecz?

     Nie, wszyscy poszli na pogrzeb mojej żony.

 

                                                         *****

W pociągu, w jednym przedziale siedzi młoda dziewczyna i starszy pan. Dziewczyna zauważa u pana otwarty rozporek, więc śmiało zwraca mu uwagę:

— Proszę pana, musi pan zapiąć rozporek, bo widać panu taki drobiazg... Mężczyzna posłusznie zapina rozporek i wzdycha ciężko:

— Pani mówi: „Taki drobiazg", a kiedyś to był postrach Radomia...

 * * *

— Kochany, musimy założyć żaluzje w oknach naszej sypialni. Naprzeciw nas mieszka oficer. Boję się, że może mnie zobaczyć gdy się będą rozbierała.

       Po co się śpieszyć z takim wydatkiem? Poczekamy, aż raz cię zobaczy a wtedy napewno założy żaluzje na swoich oknach.

 

                                                           * * *

Wkrótce po ślubie żona mówi do męża:

— Kochanie, czy ty wiesz, że wkrótce będzie nas troje?

— Naprawdę ?! Kochana, czy ty jesteś tego pewna ?!

       Tak mój miły. Otrzymałam list od mamy, że przyjeżdża i już zostanie z nami na zawsze.

                                                 * * * 

Mąż wraca nad ranem do domu na lekkim rauszu. Całuje żonę na przywitanie i mówi:

— Możesz mi kochanie pogratulować. Dzisiaj w nocy założyliś­my klub abstynenta!

       A więc urżnęliście się aż do tego stopnia ?!

        

                                                            * * *

— Kochany, nie możemy wziąć ślubu! Ojciec przegrał wczoraj

w karty cały mój posag.

— Nic nie szkodzi. Ożenię się z tobą mimo tego, tym bardziej,

że to ja wczoraj wygrałem z twoim ojcem w karty.

 

* * *

— Tatusiu, kto to jest dyplomata?

— Dyplomata synku, to jest taki człowiek który ; zawsze pamięta o urodzinach swojej żony, a Zawsze zapomina o jej wieku.

* * *

Ojciec namawia syna, aby ożenił się z córką jego wspólnika od interesów.

Syn wzbrania się jak może.

— A co ty właściwie masz jej do zarzucenia? — pyta ojciec.

— Jej przeszłość.

— Jak to?! Przecież ona ma nienaganną przeszłość.

— No tak, ale zbyt długą.

* * *

— Cześć stary, co u ciebie słychać?

— Urodziły mi się trojaczki.

— To fantastyczne! Gratuluję ci serdecznie. A jak się czuje ich

matka?

— Wszystkie trzy matki czują się dobrze.

* * *

Syn pyta się ojca:

— Tato, czy w czasie postu można spać z kobietą?

— Tak synu, ale tylko z własną żoną, bo w czasie postu

człowiek nie powinien mieć żadnych przyjemności.

 

* * *

 

Małżeństwo w kinie ogląda ckliwy romans.

— Jak myślisz — pyta się zapłakana żona — czy oni w końcu się pobiorą?

       Na pewno, takie filmy zawsze kończą się tragicznie.

 

* * *

Przy kawiarnianym stoliku rozmawiają dwie dziewczyny:

— Wiesz — mówi jedna z nich — zerwałam ze swoim narzeczonym.

— To niemożliwe!" Przecież jego ojciec jest miliarderem!

— No właśnie. Wychodzę za jego ojca.

* * *                        .

— Czemu jesteś taki smutny?

— Żona mnie rzuciła i uciekła z mleczarzem.

— Coś ty, powinieneś się cieszyć!

— Kiedy ja tak bardzo lubię mleko...

* * *

Do gabinetu dyrektora firmy wszedł pracownik właśnie w tym momencie kiedy na kolanach szefa siedziała sekretarka.

— Panie dyrektorze, chciałbym pana uprzedzić że za chwilę do

gabinetu wejdzie pana małżonka którą zauważyłem na korytarzu. A tak przy okazji, to chciałem poprosić o podwyżkę.

* * *

— Posłuchaj rady doświadczonej kobiety Zosiu i wydaj się za

mąż...

— Właśnie czekam aż mi to zaproponuje jakiś niedoświadczony mężczyzna.

* * *

Profesor na egzaminie z fizyki pyta się studentki:

— Co to jest perpetum mobile?

— To jest takie urządzenie — odpowiada studentka — które nigdy nie staje.

— Moja droga — odpowiada profesor — mam już siedemdziesiąt lat i mam też takie urządzenie które nigdy nie staje.

Ale ono naprawdę nie nazywa się perpetum mobile.

* * *

W zatłoczonym tramwaju młoda dziewczyna została przyciśnięta przez napierający tłum do mężczyzny.

— Ale tłok! — mówi, aby się przed nim usprawiedliwić.

— To mój — odpowiada skromnie mężczyzna.

* * *

— Czy pamiętasz Stefku, jak poprosiłeś mnie o rękę. Z wrażenia przez całą godzinę nie mogłam z siebie wydusić nawet słowa... — wspomina żona podczas uroczystości 25-lecia małżeńskiego pożycia.

       Pamiętam, to była najpiękniejsza godzina w naszym wspólnym życiu.

* * *

Piękna, zgrabna dziewczyna jest ważona w szpitalu.

— Pięćdziesiąt cztery kilogramy, a jeden ładniejszy od drugiego

— odczytuje wynik pielęgniarz.

                                 * * *

Właścicielka mieszkania zapytuje sublokatorkę

Czemu ostatnio nie odwiedza pani jej brat?

Widocznie ten łobuz znalazł sobie jakąś nową siostrę.

* * *

Na dworcowym peronie mężczyzna podchodzi do atrakcyjnej blondynki.

— Za ile...?

Dziewczyna nie myśląc wiele wymierza mu siarczysty policzek.

Skonfudowany mężczyzna kończy szeptem:

...minut odchodzi pociąg do Ełku.

* * *

Klient w sex-shopie chce kupić nadmuchiwaną lalkę.

— Czy w zeszłym tygodniu nie kupił pan jednej? — pyta się sprzedawca.

       Tamtej już nie kocham i z nią zerwałem.

* * *

       Proszę pana niech pan przestanie, pogniecie mi pan sukienkę.

       Jeśli natychmiast nie przestanie pan pchać się z łapami to będę musiała ją ściągnąć...

* * *

Wyznanie w noc poślubną:

— Kochany zanim cię poznałam, miałam kochanka...

— Ja też.

                                  * * *                          

Zosia po zwiedzeniu muzeum mówi do koleżanki:

— Ależ ta grecka rzeźba gladiatora miała wielkiego penisa!

A jaki on był zimny!

* * *

Czy odmówiłabyś mi gdybym się chciał z tobą przespać?

Dotychczas nigdy tego nie robiłam.

Co? Nie spałaś nigdy z mężczyzną?

Dotychczas nigdy nie odmawiałam.

* * *

Zatroskana matka krzyczy na plaży do synka.

— Karolku, nie wypływaj tak daleko!

       Mamo, płynę przecież na dętce.

— Słuchaj Franek, wyciągaj go z wody — mówi do swego

męża. Jego życie zaczęło się od pękniętej gumy, i nie chciałabym aby się przez nią zakończyło.

* * *

Jakich kosmetyków używasz?

Ester Lauder.

Dlaczego takich drogich?!

Żeby ładnie wyglądać.

To dlaczego nie wyglądasz?

* * *

Milioner do swojego syna:

— Ja ci nie chcę stawiać warunków co do twojej przyszłej żony.

Ja powiem tylko że musi być tak piękna, że wziąłbyś z nią ślub nawet gdyby nie miała grosza, ale jednocześnie musi być tak bogata, że chciałbyś ją za żonę nawet gdyby była beznadziejnie brzydka.

* * *

Ile powinien zarabiać żonaty mężczyzna?

Trzy razy więcej.

          * * *

Rozmawiają dwie przyjaciółki.

— Słyszałam, że oprócz męża, masz jeszcze kochanka...

       No wiesz moja droga, oprócz pieniędzy kobiecie potrzebne jest trochę przyjemności.

* * *

Jaka jest różnica pomiędzy kobietą, a dolarem?

Dolara trudno zdobyć.

* * *

Młody człowiek składa wizytę milionerowi.

— Chciałbym ożenić się z pańską córką...

— Jaki ma pan majątek?

— Jakieś dwa tysiące dolarów.

— Za mało.

Po roku spotykają się w klubie.

— Słyszałem młody człowieku, że dostał pan spadek?

— Tak, pięć milionów dolarów.

— Może pan brać moją córkę.

       Za brzydka.

* * *

Co to jest apatia?

Stosunek do stosunku po stosunku.

 

* * *

Po starcie samolotu dwaj piloci zaczynają rozmowę:

— Wiesz co zrobimy? Najpierw napijemy się kawy, a potem zabawimy się z tą nową stewardessą.

Traf chciał, że zapomnieli wyłączyć mikrofonu i ich rozmowę usłyszeli wszyscy pasażerowie.

Zaczerwieniona stewardessa biegnie do kabiny pilotów, aby zawiadomić ich o gafie.

Nagle jeden facet podstawia jej nogę. Dziewczyna przewraca się jak długa.

— No i gdzie ty dziwko tak pędzasz? Nie słyszałaś? Panowie

piloci najpierw będą pić kawę.

                                                           ***

On i ona siedzą blisko siebie na kanapie.

— Chcę panu zwrócić uwagę, że za godzinę wróci mój mąż..

— Przecież nie robię nic niestosownego.

              No właśnie, a czas leci...

                                                         ***

Kowalska przez całe życie zadręczała swego męża. Kiedy wreszcie umarł zatęskniła za nim. Wynajęła medium aby wywołał jego ducha, co też się udało.

— Mężu, czy to naprawdę ty? — pyta się Kowalska.

— Tak duszko, to ja.

— I jak ci jest na tamtym świecie?

— Bardzo dobrze.

— Lepiej niż przy mnie?

— Znacznie lepiej.

— To opowiedz mi jak wygląda życie w raju.

— Kiedy ja wcale nie jestem w raju.

                                                                    * * *

Żona zmywająca w kuchni naczynia woła do męża czytającego w pokoju gazetę:

— Kochany, ja zaraz przygotuję kolację, wykąpię dzieci i położę je spać,  wyprasuję ci koszulę, przygotuję na jutro obiad i będziemy mogli pójść do kina...

              A kto skoczy po bilety?

                                                             ***

Chłopak z dziewczyną jadą samochodem leśną drogą. Trwa to już kilka minut, wreszcie dziewczyna nie wytrzymuje:

— Jedziesz i jedziesz... Czy tobie w tym samochodzie nigdy nic się nie psuje?

                                                                * **

Prelekcja o szkodliwości picia wódki.

— Jest dowiedzione naukowo, że żony zazwyczaj odchodzą od mężów nadużywających alkoholu — mówi prelegent.

              A ile trzeba wypić... — rozlega się głos z sali.

                                                            * * *

W restauracji przy stoliku siedzi dwóch przyjaciół i pije wódkę.

— Wiesz, nigdy nie zapomnę tego balu na którym spotkałem moją żonę — mówi jeden z nich.

— To był taki romantyczny bal? — domyśla się kolega.

              Nie, ja tam byłem z dziewczyną, a myślałem, że żona jest w domu z dziećmi.

                                                             ***

Późnym wieczorem ciemną uliczką idzie szybkim krokiem

samotna kobieta. Nagle zobaczyła przed sobą mężczyznę z szeroko rozstawionymi ramionami.

— Wampir, zboczeniec! — krzyczy kobieta i w nagłym przypływie odwagi, wali mężczyznę na odlew w głowę swoją ciężką torbą z zakupami.

— Cholera i słusznie przypuszczałem, że nie doniosę tej szyby do domu - komentuje mężczyzna.

                                                        ***

Wiem, że mnie zdradziłeś! — szlocha żona włamywacza

— Dlaczego ci to przyszło do głowy? — chce wiedzieć małżonek.

— Bo nie było cię wczoraj całą noc, a w gazetach nie ma żadnej wzmianki o włamaniu.

                                                        * * *

— Adasiu, zachowujesz się skandalicznie! — krzyczy żona.

Uważasz mnie za swoją służącą, czy co?

— Ależ skąd kochanie, służącą mógłbym zmienić.

                                                        * * *

— Gdzie pani mąż? — pyta się nieznajomy stojącej przed chałupą kobiety.

— Mąż karmi świnie tam w chlewie. Może pan tam pójść.

Rozpozna go pan na pewno, bo jest w kapeluszu.

                                                        ***

Po powrocie z pracy mąż mówi do żony:

— Czy zauważyłaś, że w dzisiejszej gazecie piszą o nas i o naszym piętnastym dziecku?

— Tak zauważyłam, ale dlaczego oni piszą o nas w rubryce sportowej?

                                                        ****

Co to jest miłość?

Światło życia.

A małżeństwo?

Rachunek za to światło.

                                                        * * *

To spotkajmy się jutro o piątej... — proponuje dziewczyna.

Świetnie kochanie, a o której przyjdziesz? — pyta chłopak.

                                                        ***

Spotyka się dwóch kolegów przy wódce:

— Czy ty wiesz, że moja stara to potrafi o jednej sprawie gadać przez cały wieczór? — skarży się pierwszy.

              A moja żeby gadać przez cały wieczór to nawet sprawy nie potrzebuje...

                                                        ***

Tato, czy to prawda, że miłość jest ślepa? — pyta syn ojca.

Tak synu, ale małżeństwo to genialny okulista.

                                                      ***

Małżeństwo siedzi przy obiedzie. Ona jest wyraźnie zdenerwowana, ale nic nie mówi.

— Kochanie — mówi do niej mąż — widzę, że coś jest nie tak.

Masz jakiś problem? Powiedz mi o nim. Przecież obiecywaliśmy sobie, że wszystkie problemy będziemy mieli wspólne...

              Rzeczywiście, mamy problem — odpowiada żona. Przez nieuwagę otworzyłam list adresowany do ciebie. Jakaś Barbara zawiadamia nas, że zostaliśmy ojcem jej dziecka.

                                                    ***

Kłótnia małżeńska.

— Chciałabym umrzeć! — wykrzykuje z emfazą żona.

— Ja też! - odpowiada mąż.

— No to ja już nie — mówi żona patrząc na niego z nadzieją.

                                                  ***

Świeżo upieczone małżeństwo tydzień po ślubie siedzi przy obiedzie.

Żona zwraca się do zachmurzonego męża.

              W poniedziałek zrobiłam ci kluski i powiedziałeś, że ci smakowały.

              We wtorek ucieszyłeś się, że znowu kluski na obiad.

W środę, czwartek, piątek jadłeś je i nic nie mówiłeś.

A teraz w sobotę ni z tego ni z owego krzyczysz, że kluski ci nie smakują...

                                               ****

Rozmawiają dwie przyjaciółki.

— Z kim najlepiej zdradzać męża? — dopytuje się ta mniej doświadczona.

— Z ginekologiem, albo z księdzem.

— Dlaczego?

— Z ginekologiem nie ma strachu, a z księdzem grzechu.

                                             * * *

Antek odwiedzał Kaśkę już od kilku lat, ale nigdy się do niej nie dobierał.

W końcu matka Kaśki — wdowa zdenerwowała się i mówi do niego:

— Antek, ludzie gadają że ty nic w spodniach nie masz. Jak masz, to pokaż...

Antek posłusznie ściąga spodnie i pokazuje co ma.

Wdowa patrzy w osłupieniu i po chwili mówi do córki:

— Kaśka, alby ty go bierzesz albo ja, bo taka sztuka to musi w rodzinie pozostać.

                                            ****

Mąż wraca późnym wieczorem do domu, wchodzi do sypialni i widzi, że jego żona leży w łóżku z ich wspólnym znajomym.

Zdradzony mąż zmarszczył brwi i mówi do znajomego:

              Ja to muszę, ale ty...?!

                                           ****

— Zastanawiam się jak panią namalować, nago czy w ubraniu? — mówi malarz do modelki.

— Mistrzu błagam, niech się pan nie rozbiera. Ja jestem wstydliwa.

                                          ****

— Coś ty taki zdenerwowany Heniek?

— Wyobraź sobie, wchodzę do naszej sypialni i widzę, że jakiś facet obłapuje się w łóżku z moją Helą...

— I co zrobiłeś?!

— Nic, ale gdybym miał rewolwer to na pewno... bym go spoliczkował.

                                     * * *

Czym się różni kaczka od teściowej?

— Kaczka zapaskudzi całe podwórko, a teściowa całe życie.

                                     ****

Dyrektor wraca z urlopu. Sekretarka wita go już od progu słowami:

— Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której zacząć?

— Od złej.

— Już pan nie jest dyrektorem.

— O Boże! A dobra wiadomość?

— Będziemy mieli dziecko!

                                    * * *

Żona wraca z wakacji. Wchodzi do mieszkania i ze zgrozą

spostrzega, że nie ma mebli. Na środku największego pokoju na podłodze leży jej pijany mąż:

— Kazik, gdzie są meble?

— Sprzedałem.

— A gdzie są pieniądze?

— W worach.

— W jakich worach? Gdzie one są?

— O tu, pod oczami.

                                                                * * *

Kowalski wraz z żoną, świeżo upieczoną absolwentką prawa jazdy wybrali się na przejażdżkę. Kowalska za kierownicą. W pewnym momencie złapali gumę.

— No jako kierowca, musisz sama podejmować decyzje —

mówi Kowalski do żony.

— Wiesz, ta opona jest rzeczywiście u dołu trochę płaska, ale po

bokach i u góry można na niej jechać.

                                                            ****

Dobrze po pomocy wraca z pijaństwa do domu Nowak.

Przyprowadził ze sobą równie pijanego kolegę i oprowadza go po swoim mieszkaniu.

— Tu jest stołowy, tam kuchnia, tu łazienka. To jest nasza

sypialnia, ta goła blondynka w łóżku to moja żona, a ten facet obok niej to ja...

                                                            * * *

Do dziewczyny siedzącej pod ścianą w dyskotece podchodzi przystojny chłopak:

— Zatańczysz następny taniec?

— Oczywiście.

              To świetnie, nareszcie będą miał gdzie usiąść.

                                                             ****

— Mamo dałam nurka! — krzyczy licealistka do matki na plaży.

— Nie mówi się „Dałam nurka", tylko „dałam nurkowi" i żeby mi to było   ostatni raz.

                                                             ****

Wchodzi facet do autobusu i pyta się kierowcy:

— Proszę pana, czy ja mogę jechać z tłumokiem?

— Proszę bardzo.

— Baśka, możesz wsiadać!

                                                              * * *

Młoda kobieta w wąskiej mini spódniczce chce wsiąść do autobusu.

Nie może podnieść nogi aby postawić ją na stopniu, więc sięga ręką do tym aby rozpiąć guziczek z tyłu spódniczki.

Zrobiła to raz, drugi, trzeci. Za nią ustawiła się kolejka.

Stojący za nią mężczyzna chwycił ją za pupę i podsadził na stopień.

— Świnia! — krzyczy kobieta.

— Ja świnia? A kto mi przed chwilą rozpiął wszystkie guziki

w rozporku?

                                                            ***

Żona wybiera się do sanatorium. Od tygodnia starannie przygotowuje się do wyjazdu. Prasuje sukienki, dokupuje apaszki i inne drobiazgi. Przed samym wyjazdem pobiegła jeszcze do perfumerii po jakieś kosmetyki.

Zdenerwowany mąż skorzystał z okazji, wyrzucił wszystkie suknie żony, a do walizki włożył kufajkę.

Po tygodniu żona pisze z wczasów: „Kochany mężu! Kobiety które mają spodnie chodzą na wycieczki, te które mają sukienki chodzą na dancingi, a mnie w tej kufajce to tylko pijane chłopy po krzakach ciągają..."

                                                         ***

Koledzy przyprowadzają pijaniutkiego Kowalskiego do domu.

Są wyraźnie zaniepokojeni:

— Proszę pani — zwracają się do żony —jemu coś się stało. Nie może mówić, tylko wydaje z siebie jakiś dziwny dźwięk

— „Szczcz, szszsz...".

— Nic mu nie jest panowie, po prostu jest niedopity. Dajcie mu szklaneczkę wódki to przemówi.

Nalali mu szklaneczkę wódki. Kowalski wypił i zaśpiewał pełnym głosem:

              Szła dzieweczka do laseczka...

                                      C.d. na stronie:  „Humor 2”

Księga gości                                          

 

 

[an error occurred while processing this directive]

 STRONA GŁÓWNA     NASTEPNA STRONA „HUMOR”